1 listopada 2016

Jesienny płaszczyk - się szyje

Uszycie mojego pierwszego płaszcza mam już za sobą. Nie mogę powiedzieć, że poszło łatwo, szybko i przyjemnie... A jak było, zobaczcie sami :)




-  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  - 



Wszystko zaczęło się oczywiście od... kupienia materiału. Kiedyś w jednym ze sklepów dojrzałam ten piękny w kolorowe groszki. Nie mogłam nie kupić chociaż dwóch metrów, wiecie, 'tak na zapas, kiedyś coś się z niego uszyje'. No i się uszyło  : )

Wspomniany materiał przeleżał kilka miesięcy w pudle. W końcu wpadłam na pomysł, co chciałabym z niego uszyć. Padło na taliowany płaszczyk rozkloszowany u dołu. 


Trochę porysowałam, starałam się zaplanować na początek coś bardzo, bardzo prostego. W planach były kieszenie, jednak w trakcie szycia z nich zrezygnowałam (teraz trochę mi ich brakuje, nie mam co z ręcami zrobić ; ) 

Pomysł już był, został tylko problem wykroju. Przeszukałam Burdy, ale nie znalazłam nic, co pasowałoby do mojego pomysłu. W końcu trafiłam na wykrój żakietu z numeru 09/2016:

źródło: www.burda.pl
Wykorzystałam jego górną część, odcinając fragment od talii w dół. Wycięłam dodatkowy pasek materiału szerszy, niż obwód talii żakietu i przyszyłam tworząc rozkloszowaną, dolną część płaszczyka. 


Następnie to wszystko wystarczyło jedynie powtórzyć z podszewką i już prawie gotowe. 
Zostało kilka detali, jak pasek, szlufki, guziki, dziurki no i połączenie warstwy wierzchniej z podszewką. 


Muszę przyznać, że był to najbardziej skomplikowany projekt, jaki do tej pory wykonałam. Jednocześnie był najbardziej satysfakcjonujący, szczególnie, że wykonany po części według mojego własnego pomysłu, nie w 100% na podstawie wykroju.
No i podszewka!
Udało się!
Pierwsza konfrontacja z podszewką przebiegła pomyślnie.


Płaszczyk nie wygląda oczywiście, jak ze sklepu. Nie jest idealny. Ale jest mój, jest niepowtarzalny i mega kolorowy. I będę go nosić z dumą  : )


Udanych szyciowych improwizacji kochani!

xoxo

Aga








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz